W Poszukiwaniu bezludnych plaż nad polskim morzem.
2016-09-05 – Start
Wyruszyłem z początkiem września. Miałem tylko kilka dni wolnego w środku tygodnia. Idea – Chciałem odkryć plaże jak z kadrów filmu „Ostatni dzień lata” T. Konwickiego [1958], czy „Pociąg” Kawalerowicza [1959].
Wcześniej zrobiłem plan trasy – gdzie są najszersze fragmenty wybrzeża. Zacząłem od Dębek i dalej kierowałem się na zachód. Plan zakładał dotarcie aż do Pogorzelicy. Niestety w 4 dni udało się Zwiedzić pasmo tylko do Czołpina. Być może niepotrzebnie straciłem czas w Trójmieście. Planowałem spać na Campingach. Sprawdziłem prognozę pogody, zapowiadało się bardzo słonecznie, ale dopiero od wtorku. W poniedziałek miejscami w Polsce lało. Postanowiłem, że pierwszy nocleg spędzę w hostelu w Gdańsku. W dniu wyjazdu sprawdziłem oferty na HostelBookers.com. Zadzwoniłem do High 5 Hostel (tuż nad Motławą), że będę wieczorem. Nie wymagano żadnej opłaty rezerwacyjnej.
Wyjechałem dosyć późno, bo ok. 13, robiąc jeszcze zakupy i tankując do pełna na Auchanie (ON 4,11zł/litr). Google pokazał mi w okolicy Katowic, że w Gdańsku będę za 5 godzin. Amber One to wygodna autostrada. Za płatny odcinek od Torunia do Gdańska zapłaciłem 30 zł.
Zaparkowałem tuż przed Hostelem ok. 18.00. W Gdańsku pozytywnie zaskoczyły mnie godziny płatnego parkowania w strefie – od 9 do 17, czyli nie tak jak w Krakowie do 20. Nie było też problemu z miejscem. Podobnie w hostelu: w poniedziałek były tylko 3 osoby razem ze mną. Spacer po starym mieście nad Motławą w nocy – czysta przyjemność. Lubię klimat i architekturę miast dawnej Hanzy.
Na drugi dzień chciałem przyjrzeć się jeszcze terenom Stoczni, wstąpić do Sopotu i może do Gdyni… Jazda obwodnicą trójmiejską jednak ślimaczyła się, co chwilę są tam światła. Miałem też przyjemność zobaczyć z bliska nowy Bursztynowy stadion. W Sopocie wejście na molo płatne 7,5 zł.
Ok. 18 wylądowałem w Dębkach. Niewielka osada, trochę straganów z pamiątkami, parę barów… Jest blisko na plażę. Mocno popołudniowe słońce – idealne do zdjęć, wiało też całkiem przyjemnie.
–
Białogóra – Widać, że sezon się skończył. Wioska wyglądała na opustoszałą. Niestety jest dosyć długie dojście na plażę, ok. 1km, dobra droga, jednak bez możliwości wjazdu autem, Plaża przy głównym wejściu jest dosyć szeroka. Prawie nikogo tu nie ma. Jeden lub dwa parawany w polu widzenia. Idę dalej na wschód, gdzie jest jeszcze bardziej dziko i szeroko. Niezadeptany piasek, trawiaste wydmy.
Następnie podjechałem do Lubiatowa-Kopalina. Dojazd pod samą plaże możliwy drogą leśną, dosyć wyboistą. Na końcu leśny parking. Nie robiłem już tu zdjęć. Warunki plaży są bardzo podobne jak w Białogórze, całkiem szeroko i prawie bezludnie, parę osób tylko przy głównym wejściu. Zjadłem na plaży posiłek. Chwila relaksu. Ciągle wieje i praży słońce.
–
Kolejna plaża:
Osetnik / Stilo / Sasino – jakkolwiek by się to zwało.
Dojście znowu długie, ok. 1 km. Wybieram wschodnie wejście na plażę. Wejście zachodnie prowadzi na ruchome wydmy i jest o wiele dłuższe. Trudna droga przez las i górki. Trudno byłoby nawet z rowerem. Szerokość plaży przy wejściu głównym jest całkiem spora.
Nie doszedłem jednak do miejsca najszerszego, czyli dalej na wschód. W oddali brzeg się zwężał, ale za zwężeniem zaczyna się bardzo szeroko. Jest tu prawie bezludnie, niezadeptany piasek, dziko.
Zaczynają się problemy z zasięgiem [W chmurze zapisane mam kolejne cele]. Kieruję się dalej na zachód. Chcę dotrzeć do Łeby, żeby złapać zasięg. Przebijam się leśną drogą na skróty, bo gminna droga robi zbyt wielkie koło. W Łebie jestem już ok. 18. Jem jakąś flądrę z frytkami za 13 zł, duża porcja. Niestety w barze leci koszmarne disco polo. W końcu łapię zasięg, dzwonię na camping do Czołpina i zapowiadam się za godzinę. Docieram tam ok. 21. Rozbijam namiot w nocy. Czołówka sprawdza się w tej sytuacji idealnie. Jest duża rosa, wysoka trawa. Na około lasy i pola.
–
Rano piękny świt. Zbudziły mnie dudniące o ziemię biegające blisko konie. Miały tu swoje ogrodzone pastwisko. Wybiegały też na ulicę blokując czasem ruch, lub wpadały do nas w odwiedziny.
Niebo jest zupełnie bezchmurne. Szybkie suszenie namiotu na słońcu, wizyta w wiejskim spożywczaku i dalej na plażę.
Tutaj odległości zaczynają być już większe. To już teren Słowińskiego Parku Narodowego. Parkuję na leśnym parkingu ok. 1 km od plaży. Opłata jednorazowa 6 zł. Plaża przy głównym wejściu – zupełna Pustka, zero ludzi. Dopiero po jakimś czasie ukazała się postać idąca brzegiem od strony Rowów. Piasek jednak dosyć wydeptany przy wejściu głównym. Ludzie byli tu niedawno, wygonił ich 1 września. Morze dla odmiany jest dzisiaj płaskie jak tafla. Idę dalej na wschód szlakiem niebieskim. Szlakiem czerwonym można dojść do Łeby (24 km). Po drodze zupełnie dzikie plaże i wydmowe wzgórza.
Skręcam do latarni morskiej (4 zł wejście). Ze szczytu latarni widać pobliską Wydmę Czołpińską, a dalej także Białe góry. Nie doszedłem tam, ale w pobliżu Wydmy Czołpińskiej są mega szerokie plaże.
–
Wybieram inną opcję. Wracam autem w stronę Łeby, do Rąbki. Stamtąd jest o wiele bliżej na ruchome Wydmy, te największe. Nie mam już wiele czasu na piesze przejścia, jest czwartek i trzeba wracać. Na zegarku mam godz. 13 i chcę w 2h ogarnąć wydmy od strony Łeby. Parkuję w Rąbce na płatnym parkingu przy wejściu do Parku. Na miejscu dowiaduję się, że do celu jest 5,5 km. Na szczęście są fajne opcje. Można się tam dostać statkiem od strony jeziora Łebskiego – prom / tramwaj wodny kursuje co pół godziny. Koszt w jedną stronę 14 zł, rejs trwa 25 min. Bardzo przyjemna opcja, piękne widoki na wielkie jezioro, do którego normalnie nie ma dostępu, gdyż jest rezerwatem.
W końcu docieram na ruchome wydmy. Jestem tu po raz pierwszy i widok zapiera mi dech. A to tylko niewielki skrawek / wschodni brzeg wielkiej wydmy, która ciągnie się dalej na zachód. Także tutejsza plaża jest bardzo szeroka.
Powrót, czyli Opcja druga: kursują tu meleksy. Na szczęście za bilety można płacić kartą (15 zł). Ostatecznie po godzinnym zwiedzaniu i foto wskakuję do auta prosto z plaży w spodenkach i ruszam na Kraków. Najszybsza trasa to na Gdańsk i wskoczenie na A1. Tankuję w Peplinie przy A1 (Shell, ON 4.74zł/litr). W Domu jestem ok. 1 w nocy.