Wenecja, Rovinj, Piran

Sailing Story

Relacja z wypadu na żagle

2015 Wrzesień

W 2010 zrobiłem patent żeglarski w Jastarni. Potem długo nie pływałem. W 2015 tak się złożyło, że rezygnowałem z pewnej pracy i postanowiłem się zresetować. Rozważałem jakiś rejs lub podróż autem. Padło na Wenecję. Zawsze myślałem, że na pierwszy raz świetnie byłoby dotrzeć tam od strony morza. Był już wrzesień, lekko poza sezonem, ale pogoda wciąż ładna. Przeszukałem sieć i znalazłem wolne miejsce u skiperki Basi, która kompletowała załogę. Kontakt na fb, szybka decyzja i tak oto jechałem do mariny Portoroż w Słowenii.

Trasa rejsu:

  • 19.IX – Portoroż w Słowenii – zaokrętowanie.
  • 20/21.IX – Caorle, Włochy.
  • 21-22.IX – 2 dni w Wenecji.
  • 22/23.IX – Nocna żegluga przez Adriatyk z powrotem na drugą stronę do…
  • 23.IX – Rovinj w Chorwacji.
  • 24.IX – Novigrad, Chorwacja.
  • 25.IX – Piran / Portoroż, Słowenia.
  • 26.IX – Wyokrętowanie.

Jacht: Elan Cruiser Impression 45.

Wyruszyłem z Krakowa dzień wcześniej, żeby bez pośpiechu zaliczyć kawę w Wiedniu, Triest oraz słoweński Piran – mały port, zabytkowa perełka.

18.IX – Wyjazd

Wyjazd o 7.30. Zatankowałem do pełna: 46l ON za 4,26zł/litr. O 8.30 zabrałem Anię i Romka z Bytomia i ruszyliśmy dalej, kierując się na Brno i Wiedeń. Na 1-szej stacji (Shell) po stronie czeskiej kupuję winietę na autostrady. Koszt 310 koron, płacę kartą. Winieta ważna jest na 10 dni [najkrótsza]. Należy nakleić na szybę w prawym dolnym rogu. Dalej autostradami przez Ostrawę, Ołomuniec, Brno. Jedziemy przez Morawy, zaczynają się tu uprawy winorośli: region Mikulov. W pewnym momencie autostrada kończy się i zaczyna odcinek zwykłej drogi. Po lewej widać zamek Mikulov. Na granicy czesko-austriackiej kupujemy kolejną winietę na Austrię [8,7 euro] na 10 dni. Należy nakleić u góry na środku pod lusterkiem. Przejeżdżamy przez miasteczko Paysdorf, gdzie stoi drewniana rzeźba Konczity Wurst. W końcu zaczyna się autostrada do samego Wiednia.

Wiedeń

W Wiedniu jesteśmy po 15. Wjeżdżamy do zabytkowego centrum, krążymy chwilę i parkujemy blisko katedry Św. Stephana, czyli w samym centrum. Nie widać nigdzie parkomatów. W lodziarni obok facet tłumaczy po angielsku z włoskim akcentem, żeby kupić bilet w kiosku Trafika. Parkujemy na 3 godziny. Bilet/kupon trzeba wypełnić samodzielnie, wpisując datę i godzinę rozpoczęcia i włożyć za szybę. Chodzimy trochę koło Katedry, Opery, Albertiny… Potem pizza i kawa w wąskiej uliczce [1 pizza + 3 kawy = 19 euro].

Dalej kierujemy się na Graz, Klagenfurt, aż do Triestu. Wybieramy odcinek przez Włochy, żeby nie kupować absurdalnie drogich winiet przez Słowenię. We Włoszech za autostrady płaci się na bramkach. Za nasz odcinek wyszło jakieś 6 euro. Dojeżdżamy w końcu nad Adriatyk do Monfalcone. Jest już późna noc i chcemy przespać się w aucie na jakimś parkingu. Szukamy czegoś przy stacji z toaletami itp. Ale jakoś nie ma nic dobrego. Kierujemy się dalej nadmorską trasą w stronę Triestu. Ostatecznie nocujemy na małym leśnym parkingu przy Duino. Ktoś też podjechał na ten parking w nocy, też Polacy – para w średnim wieku. Powietrze było już o wiele cieplejsze niż parę godzin temu w Wiedniu. Po całym dniu za kółkiem zasypiam natychmiast z otwartym dachem nad głową.

19.IX – Triest – Koper – Piran

Rankiem docieramy do Triestu. Jechaliśmy widokową drogą wzdłuż wybrzeża. Po drodze zamki Castello di Duino i Castello di Miramare.

Triest

Ok. 9.30 Parkujemy w Trieście przy portowej promenadzie w samym centrum. Są tu parkomaty, wrzucamy kilka euro na 3h i idziemy na śniadanie. [Parking kosztuje tu 1 euro / godzina]

W bistro w porcie zamawiamy panini (bułka, szynka, sałata pomidory) i oczywiście Cappuccino. W Italii kawa z mlekiem tylko na śniadanie. Było to (jak na razie) najlepsze cappuccino jakie piłem w życiu. Kawa 4 euro. Razem za wszystko (3 osoby) zapłaciliśmy 19 euro. Ponoć najlepszą kawę podają właśnie w Trieście [Siedziba firmy Illy]. W ubikacji natomiast doznałem lekki Culture gap [Szok kulturowy]: nie było muszli, tylko dziura w podłodze.

Po Śniadaniu robimy spacer wzdłuż Canal Grande wcinającym się w miasto. Na targowisku kupujemy jeszcze Limoncello 😉

Z Triestu wyjeżdżamy krętymi wiaduktami [widok na przemysłowy port] i po chwili wjeżdżamy do Słowenii. Kolejnym punktem jest zabytkowy Koper i Piran – dwa perełki nad niewielkim pasem słoweńskiego wybrzeża.

Koper

Tankujemy paliwo. Na jednym baku [52l] zrobiłem jakieś 1 tys. km z groszami. Na stacji samoobsługowej Maxen [godz. 12.00] tankuje za 20 Euro [1,15 euro za litr].

Następnie zakupy w pobliskim markecie SPAR:

  • kawałek Sera Cambozola – 3,19 eur
  • Jogurt – 0,28 eur.

W kolejnym markecie TUS obok:

  • Wino Sivi Pinot od Simcic – 3,89eur [Słoweński producent wymieniany w przewodnikach, były też wina od Santomas, ale dosyć drogie].

Udajemy się na stare miasto. Parkujemy na podziemnym parkingu przy starówce i nabrzeżu. Koszt: za 2h 10 min – 3eur. Przy parkingu jest wielki targ w zabytkowych halach. Na obiad zatrzymujemy się w tawernie na starym mieście:

  • Kalmary – 6,5 eur
  • Wino na kieliszki – Malvazija białe lokalne wino – 0,7 eur.
  • Biała kawa – 1,2 eur

Piran

W Piranie nieświadomi wjeżdżamy na najdroższy parking w tej wyprawie w zabytkowym centrum. Znajdujemy wolne miejsce przy starym porcie, obok centralnego placu – najlepsza miejscówka w Piranie. Przyjazd o 16, Za ponad 1h zapłaciliśmy 6 euro. [Niedaleko przed miasteczkiem jest też parking piętrowy o wiele tańszy]. Sam Piran wydał mi się cudem.

Opuszczamy Piran i docieramy do pobliskiego Portoroż, gdzie mamy się zaokrętować. Dostajemy jednak wiadomość, że nasza Skiperka utknęła w Zagrzebiu i prosi nas aby wyjechać po nią przynajmniej do Rijeki, do której postara się dotrzeć ok. północy. To był ostatni sygnał od niej, gdyż padł jej telefon. Jedziemy więc do chorwackiej Rijeki. Przedzieramy się przez górzysty półwysep Istria. Na granicy odprawa: mimo, że Chorwacja została przyjęta do UE w 2013 (w czasie polskiej prezydencji), to nie jest w strefie Schengen.

Parkujemy w Rijece ok. 22 na wysepce w centrum. Jest ciepło, trochę wietrznie i odrobinę kropi deszcz. Zwiedzam rozświetloną starówkę.

Zaczynamy szukać Basi na dworcu. Miała zjawić się o północy. Nic, nikogo, żadnego sygnału. W końcu decyzja: wracamy sami, trudno. Perspektywa nocowania kolejny raz w aucie była nie do przyjęcia. Ale jakimś cudem, jadąc przez miasto, znajdujemy ją na zupełnie innym dworcu. Udało się jej pożyczyć od kogoś telefon i dać sygnał. Wracamy już autostradą, żeby nie przebijać się w nocy górskimi drogami.

20.IX

Portoroż – masz jacht w marinie.

Rankiem wychodzimy w morze. Duże fale, mocno buja, nikt nie zdążył się przyzwyczaić i po godzinie rzucania łódką w górę i dół parę osób zaczyna mulić. Komu jest gorzej zostaje postawiony za sterem – to pomaga. Druga ekipa zawraca do portu. Podarli żagiel przy próbie postawienia. Nam się to udaje i płyniemy dalej już tylko na żaglach.

Caorle

Przybijamy do włoskiego Caorle na pierwszy nocleg. Do mariny wpływamy długim kanałem. Wieczorem zwiedzamy miasteczko. Lody czekoladowe: gałka 2 euro. Siadamy w jakiejś Resto na zewnątrz. Kieliszek wina: Pinot Grigo (białe) od Villa Rusziz (Ceniony producent w tym regionie).

21.IX – Caorle – Wenecja

Wypływamy z Caorle. Mijamy kolorowe domki wzdłuż kanału. Świetna pogoda.

Wenecja

Wpływamy do Wenecji. To chyba najlepszy sposób dotarcia do Wenecji jak na pierwszy raz, czyli od strony morza, laguny. Powoli zjawiają się zabytkowe kościoły i wreszcie Pałac Dożów – od tej strony robi niesamowite wrażenie.

Podpływamy do Mariny tuż na przeciwko placu św. Marka. Planowaliśmy zaparkować przy katedrze San Giorgio Maggiore na 2 dni. Niestety, nie ma wolnych miejsc, wielka szkoda. Płyniemy więc do kolejnej mariny w innej części miasta. Parkujemy w spokojnej, wręcz sennej dzielnicy. Tutaj nie ma turystów, ulice są puste, a koty same podchodzą do ludzi.

Spacer po Wenecji, dzień 1.

Ustaliliśmy, że teraz każdy idzie w swoją stronę. A spotkanie zaplanowaliśmy dopiero na wieczór przy Moście Westchnień [Ponte dei Sospiri] na wspólną kolację. Spotykam grupę fotograficzną (plener foto) od W. Planety. Lody na Placu św. Marka – 3 euro. Po kolacji błądzimy nocą po labiryncie uliczek, gubiąc się wiele razy. To nocne zwiedzanie jest jak z „Dolce vita” Felliniego.

W tle Bazylika Santa Maria della Salute.

Widok na wyspę i kościół San Giorgio Maggiore.

Plac św. Marka

Cafe Florian przy placu św. Marka – najstarsza kawiarnia we Wenecji, działająca od 300 lat. Gościli tu Goethe, Victor Hugo, Marcel Proust…

22.09 – Wenecja, dzień drugi.

Dzisiaj akurat przypada moja wachta kambuzowa i trzeba przygotować śniadanie i kolację dla wszystkich. Rezygnuje więc z wypadu na wyspę Murano i planuję zwiedzać dalej Wenecję. Wychodzę wcześnie rano (po 7) do pobliskiego spożywczaka tuż przy marinie. Zakupy: Jajka, masło, pomidory… za jakieś 3,5 + 6,5 Euro ?

Zwiedzanie:
Kupuję bilet [dobowy] za 20 euro (drogo ale warto) na tramwaj wodny Vaporetto i w ten sposób – najbardziej praktyczny i szybki, przemieszczam się po Canal Grande – głównej arterii miasta z licznymi przystankami.

Bez mapki trudno się odnaleźć w tym labiryncie. Wszystko jest tutaj warte zobaczenia, 2 dni to zdecydowanie za mało na Wenecję.

Widok z mostu Scalzi, przy dworcu.

Dostępne podwórza.

Widok na Bazylikę Santa Maria della Salute.

Oczywiście musiałem to zobaczyć: dzieło Andrei Verrocchio – renesansowy pomnik konny kondotiera Bartolomeo Colleoniego (wałkowany na historii sztuki).

Kolejne zakupy robię na dużym targu przy moście Rialto, można tam zrobić najtańsze zakupy w mieście po normalnych cenach. Na kolację robimy leczo, warzywa kosztowały 9 euro + wędlina za 4,22 euro. Oczywiście była to kolacja na 8 osób.

22/23.IX Nocne żeglowanie

Wypływamy ok. 20. Wychodzenie w morze z Wenecji po zmroku nie jest łatwe. Okazuje się, że nie wszystkie znaki wodne są oświetlone i można się na coś wpakować. Każda większa rysa na burcie może nas drogo kosztować. Nie ustał też ruch drobnych motorówek. W końcu wypływamy z laguny. Płyniemy przez Adriatyk na drugą stronę do Chorwacji przez całą noc na żaglach. Wieje całkiem dobrze, świetne warunki do żeglugi. Muzyka na pokładzie – jacht miał dobry system głośnikowy. Ciepła herbata w termosach, gwieździste niebo nade mną… Niesamowite jest żeglowanie nocą, przebijanie się przez fale i słuchanie… Dire Straits – Pierwszej płyty (tylko to mieli) na środku morza. Miałem wachtę od północy, zmiany co 4h w parach. Prowadzę jacht zgodnie ze wskazaniami GPS: wskazówka na ekranie przy kole sterowym pokazuje wyznaczony kurs. Raz lub dwa zrobiliśmy zwrot przez Sztag.

23.IX – Rovinj

O świcie przypływamy do Rovinj w Chorwacji. Jest słońce, ale trochę przymulone. Najpierw odprawa w Przystani (Chorwacja nie jest w Schengen). Skiper zbiera paszporty i odprawia cały jacht. Potem płyniemy do nabrzeża od strony północnej, mamy kłopoty z zaparkowaniem (zaczepianie o muringi), kilka podejść i w końcu się udaje. Ale i tak odpływamy stamtąd do większej mariny. Rovinj to chorwacka/istryjska perła Adriatyku [Nr 2 lub 3 po Dubrowniku]. Wąskie uliczki wijące się do góry, na której stoi stary kościół z wysoką strzelistą wieżą. Rewelacyjne zejścia do morza tuż z wąskich uliczek.

Kupuje chorwackie wina tutejszych producentów: Teran (czerwone) od Kozlovic – z jakimś upustem za 102,5 kn. Kolejne wino, popularna tu biała Malvazja od Damjanić za 100 kn.

Na Wieczór zaplanowaliśmy wypad do Konoby [klimatyczne chorwackie tawerny]. Zbierają się jednak ciężkie chmury. Na jacht zdążyłem pierwszy tuż przed ulewą. Zabezpieczam kokpit, zaciągam Bimini – ochronne zadaszenie. Wieczór spędziliśmy na jachcie na grach towarzyskich.

24.IX

Rano płyniemy do Novigradu. Pogoda jest średnia, zaczęło trochę padać. Wpływamy do jakiegoś fiordu, ale w sumie nic tam nie było ciekawego. Płyniemy dalej. Jest mgła i zero wiatru, za burtą płaska tafla.

Novigrad

Na Starym mieście nad ulicami zawieszone kolorowe parasolki. Zwiedzamy stary kościół wieczorem – wnętrze oświetlone świecami. Na kolację siadamy w Resto w ogródku. Obsługuje nas bardzo przyjazny gospodarz w średnim wieku. Zamawiam zupę z Mulami. Potem idziemy do jednej z licznych Konob [ul. Velika 5]. Lampka wina: Refosk (czerwone) od Trapan (ceniony producent), 32 kn. Sympatyczna starsza gospodyni przedłużyła dla nas godziny otwarcia.

25.IX

Wracamy do Portoroż w Słowenii na ostatni nocleg. [Zawijamy jeszcze do Piranu na odprawę].

26.IX

Rano wyokrętowanie.

Powrót

Po południu wyruszam już sam w drogę powrotną na Wiedeń przez Piran i Triest, żeby pozwiedzać jeszcze z Aparatem.

W Piranie korzystam z parkingu piętrowego tuż przed miasteczkiem. Dojazd do starówki i powrót na parking odbywa się busem na bilet parkingowy. Busy kursują co 10 min. [Opłata za parking: od godz. 11 do 13 – 5 euro]. Przy starym porcie znajduję jeszcze Istryjskie wina: Muskat od Brić – 10,5 euro.

W Słowenii tankuje jeszcze paliwo, bo cena jest tu korzystniejsza niż we Włoszech [Cena na zdjęciu: 43l = 49,32 euro / 1,146 euro za litr]. Dalej jadę do Triestu.

Parking w Trieście ten sam: 3 euro za 3h. Po spacerze wyjeżdżam z Triestu krętą drogą na wzgórza w kierunku Słowenii. Zatrzymuję się jeszcze na szczycie, skąd rozciąga się piękna Panorama na Triest.

Długie tunele wydrążone w górach.

Planuję przenocować w aucie na jakimś parkingu przy stacji przed Wiedniem.

Zatrzymuję się tutaj.

Jadąc autem nie czuję, że pogoda w głębi kontynentu dosyć się zmieniła. Byłem teraz w górskim [alpejskim] terenie, w dodatku parking przy stacji znajdował się na jakimś przestrzale / tarasie widokowym [Nocą nie było tego widać] i dosyć mocno wiało. Mój śpiwór Alpinus 10 letni nie trzymał już temperatur i dosyć zmarzłem w nocy.

27.IX

Po zimnej nocy w aucie, ok. godz. 8:00 na stacji biorę kanapkę i herbatę = 4,7 euro. Jest słonecznie ale chłodno, ok. 16-18 stopni. Dojeżdżam do Wiednia. Parkuje na Prinz Eugen Strase, koło Belwederu. Jest niedziela, więc nie płacę.

Wiedeń

Spacer po mieście.

-Kościół Karola Boromeusza
-Metro
-Opera
-Katedra św. Szczepana (odbywała się akurat jakaś msza z kardynałami)
-McDonald’s – posiłek
-Albertina
-Palmiarnia, Park, Pałac Neue Burg
-Hofburg
-Ruiny Rzymskie
-Kwartał muzealny… Leopold muzeum, MUMOK, wielka księgarnia sztuki…
-Budynek Secesji

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *